Wczorajszy mecz był już ostatnim spotkaniem w tym sezonie, szkoda tylko, iż pomimo szans na drugie miejsce na stadionie zjawiła się tylko nieliczna grupa najwierniejszych kibiców. Już w 15 minucie na listę strzelców wpisał się Hobora, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i z najbliższej odległości wepchnął piłkę głową do siatki przeciwników. 6 minut później Sabuda dobrze zagrał do Kustry ten jeszcze lepiej do Korby, który już tylko dopełnił formalności wbijając piłkę do pustej bramki. Osiek odpowiedział groźną kontrą w 22 minucie, kiedy to lewy pomocnik znalazł się w pozycji sam na sam z Kominem, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. W 33 minucie mogło być już 3-0 kiedy to Sabuda miał przed sobą pustą bramkę, ale uderzył tak mocno jak i niecelnie. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy na boisku pojawił się Ćwieląg i już po minucie zagrał do świetnie dysponowanego Korby ten pociągnął w stronę bramki i znakomicie przelobował bramkarza strzelając swoją drugą bramkę w tym meczu. Kilka minut po zmianie stron to gościom udało się zdobyć kontaktowego gola z rzutu karnego, podyktowanego po faulu Antonika, pełniącego w tym meczu obowiązki trenera naszego zespołu. Ponownie groźnie pod naszą bramką zrobiło się w 68 minucie, ale strzał z najbliższej odległości świetnie obronił Wojtków. Na 15 minut przed końcem to Chełmek po raz kolejny mógł cieszyć się z kolejnego gola, a dośrodkowanie Sabudy na bramkę po raz trzeci w tym meczu zamienił Korba. Hat trick dla Kuby to wczoraj było zbyt mało, więc na 6 minut przed końcem spotkania postanowił dobić rywala, zdobywając 4 bramkę, czym zasłużył sobie na wielkie uznanie w oczach chełmeckiej publiczności. Osiek mógł jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale strzał jednego z piłkarzy LKS-u w 90 minucie świetnie obronił Witek Wojtków, czym potwierdził, że jest świetnym bramkarzem w bardzo dobrej formie. To efektowne zwycięstwo niestety nie zmieniło, kolejności w tabeli końcowej i Chełmek musi się pogodzić z trzecim miejscem, czego niestety sukcesem nazwać nie można, jednak możemy się pocieszać tym, że w przyszłym sezonie, już naprawdę nie będzie miał kto awansować i jak co roku możemy sobie powiedzieć, że za rok będzie mistrz.
5 czerwca zostały zamówione szaliki, więc do 2 tygodni powinniśmy je już odebrać. Informacja o odbiorze szalików będzie zamieszczona na stronce. Zostało kilka wolnych egzemplarzy, więc jeśli ktoś chce jeszcze zamówić to pisać pod numer gg 7351441
W swoim trzecim grupowym meczu podczas mistrzostw Europy 2008 reprezentacja Polski przegrała z Chorwacją 0-1 (0-0). Polacy tym samym z jednym wywalczonym punktem w trzech spotkaniach zajęli ostatnie miejsce w grupie B. Jedynego gola płaskim strzałem w róg bramki Artura Boruca zdobył w drugiej połowie Ivan Klasnić.
Pierwszą sytuację na zdobycie gola Polacy mieli w 9. minucie gry, kiedy po dośrodkowaniu Wojciecha Łobodzińskiego Vedran Runje w ostatniej chwili uprzedził nabiegającego na piłkę Jacka Krzynówka. Kilka minut później swoją szansę mieli Chorwaci. Po rzucie wolnym futbolówkę głową uderzył Hrvoje Vejić, jednak na nasze szczęście nieznacznie się pomylił. Po dwóch kwadransach meczu ponownie swoim kunsztem podczas turnieju wykazał się Artur Boruc, wychodząc obronną ręką z sytuacji sam na sam z Ivanem Klasniciem.
W 52. minucie Danijel Pranjić podał w pole karne do Ivana Klasnicia, a ten płaskim, mierzonym strzałem pokonał polskiego bramkarza. Dziesięć minut później Roger mógł zdobyć swojego drugiego gola na turnieju, lecz piłka po strzale po ziemi minęła dalszy słupek bramki o centymetry. Szansę na wyrównanie miał także Marek Saganowski, ale jego strzał głową pewnie obronił Runje. Dziesięć minut przed końcem meczu indywidualną akcję przeprowadził Euzebiusz Smolarek. Jego mocny strzał był minimalnie niecelny. W końcowych minutach znakomitą sytuacją zmarnował Tomasz Zahorski, który z 12 metrów strzelił prosto w wychodzącego chorwackiego bramkarza.
Tabela grupy B:
1. Chorwacja 3 9 4-1
2. Niemcy 3 6 4-2
3. Austria 3 1 1-3 4. Polska 3 1 1-4
Polscy kibice nie zamierzają przebaczyć angielskiemu sędziemu Howardowi Webbowi rzutu karnego podyktowanego dla Austrii w 93. minucie spotkania biało-czerwonych ze współgospodarzami Euro 2008. Znają już jego numer telefonu, e-mail i adres jego domu w Rotherham. Wyrok jest znany - "Webb musi umrzeć".
"Oby go dorwali i zapłacili jak należy", "Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy!! Niech sie boi bo takie oszustwo się kiedyś na nim zemści!!!" - to tylko jedne z najdelikatniejszych komentarzy internautów skierowanych do angielskiego sędziego. Niektórzy potraktowaliby go zupełnie inaczej. "Webb to k...a! k...ę bić trzeba! kto bije k...ę idzie do nieba!", "Sprawiedliwość dopadnie łysą pałę jestem za tym aby spalić mu dom i dać czerwoną kartkę za sędziowanie" - takich opinii nie brakuje.
W internecie pojawiło się już mnóstwo fotomontaży i filmów bezlitośnie lżących Webba lub nawet przedstawiających sposoby, w jaki Anglik zginie. Polscy kibice umieścili nawet na jednej z internetowych aukcji list gończy z nagrodą 50 tysięcy dolarów za dostarczenie Webba żywego lub martwego.
Mieszkający na Wyspach Polacy już mają adres i numer telefonu policjanta z Rotherham. Ci, którzy tam mieszkają i pracują planują zemstę na Webbie. Dlatego też, jak ustalił dziennik.pl, angielska policja planuje przyznać mu ochronę.
"To bardzo poważne pogróżki. Jeśli rzeczywiście istnieje poważne zagrożenie dla życia sędziego Webba i jego rodziny, należy natychmiast zdecydować o przyznaniu dodatkowej ochrony" - mówi dziennikowi.pl funkcjonariusz z biura prasowego komendy South Yorkshire w Sheffield.
Polska policja bagatelizuje jednak kibicowskie pogróżki i uważa, że to sprawa ich angielskich kolegów. "Co ma policja polska do tego? On w Anglii mieszka, więc niech się policja angielska tym zajmie" - odpowiada dziennikowi.pl nadkomisarz Krzysztof Hajdas z z Komendy Głównej Policji.
12 czerwca 2008, 20:45 - Wiedeń (Ernst-Happel-Stadion) Polska 1-1 Austria
Roger 30 - Ivica Vastić 90 (k)
Polska: 1. Artur Boruc - 13. Marcin Wasilewski, 2. Mariusz Jop (46, 4. Paweł Golański), 6. Jacek Bąk, 14. Michał Żewłakow - 11. Marek Saganowski (83, 17. Wojciech Łobodziński), 5. Dariusz Dudka, 18. Mariusz Lewandowski, 20. Roger (85, 19. Rafał Murawski), 8. Jacek Krzynówek - 7. Euzebiusz Smolarek.
Austria: 21. Jürgen Macho - 14. György Garics, 15. Sebastian Prödl, 3. Martin Stranzl, 4. Emanuel Pogatetz - 8. Christoph Leitgeb, 6. René Aufhauser (74, 19. Jürgen Säumel), 10. Andreas Ivanschitz (64, 7. Ivica Vastić), 11. Ümit Korkmaz - 20. Martin Harnik, 9. Roland Linz (64, 18. Roman Kienast).
Sędziował:Howard Melton Webb (Anglia).(<--- złodziej i sprzedawczyk)
Widzów: 51.428.
"Biało-czerwoni" zremisowali na boisku w Wiedniu z reprezentacją Austrii 1-1 (1-0). Bramkę dla Polski zdobył Roger, wyrównał w doliczonym czasie gry strzałem z rzutu karnego Ivica Vastić.
Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków Austriaków. W pierwszych trzydziestu minutach czterokrotnie od utraty bramki Polaków uratował Artur Boruc. Polskiego golkipera dwukrotnie próbował pokonać Martin Harnik. Raz swoją szansę mieli Christoph Leitgeb i György Garics. W 30. minucie Euzebiusz Smolarek podał do Marka Saganowskiego, który minął Emanuela Pogatetza i oddał strzał na bramkę. Odbita przez Jürgena Macho piłka spadła pod nogi Rogera. Pochodzący z Brazylii piłkarz nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. W drugiej połowie Polacy przejęli inicjatywę na boisku. W 63. minucie dobrej okazji nie wykorzystał Jacek Bąk, którego uderzenie z kilku metrów instynktownie obronił Jürgen Macho. W doliczonym czasie gry gola z karnego zdobył Ivica Vastić.
Tabela grupy B:
1. Chorwacja 2 6 3-1
2. Niemcy 2 3 3-2
3. Austria 2 1 1-2 4. Polska 2 1 1-3